W sobotę Tomek miał urodziny.
Zaprosiłam go na herbatę, ale nic nie wiedział.
Przyszli też Ania i Bartek z balonami i tortem.
Zgasiliśmy światło i cicho czekaliśmy.
Kiedy wszedł, zapaliłam świeczki na torcie, a my krzyknęliśmy: „Sto lat!”
Tomek się roześmiał i od razu przytulił każdego.
Dmuchnął świeczki, a potem pokroiłam tort czekoladowy.
Piliśmy herbatę i sok, rozmawialiśmy o pracy, wakacjach i planach.
Sąsiad zapukał, bo śpiewaliśmy trochę za głośno.
Przeprosiliśmy go i daliśmy mu kawałek tortu.
Uśmiechnął się i życzył Tomkowi dużo zdrowia.
Na koniec zrobiliśmy wspólne zdjęcie przy balonach i prezentach.